Pomoce naukowe.

Dziś w eMpiku trafiłem na dwie pozycje, które zwróciły moja uwagę, Niemiecki. Kein Problem! oraz Assimil. Łatwo i przyjemnie. Język japonski, tom 2 (pierwszego na półce niestety nie było):

Assimil. Łatwo i przyjemnie. Język japonski, tom 2

 

Ktoś z Was miał styczność z któraś z tych pozycji? Szczególnie interesuje mnie Supermemo pod względem jego przydatności w krótkiej (~3 miesiace) i intensywnej pracy – Anorexic.Candy, or anyone? 😛

 

Aleksandra poprosiła mnie też o napisanie wyników z testu z podręcznika.

W kolejności malejacej, inteligencja intrapersonalna, przyrodnicza, duchowa, językowa, wzrokowa (reszta nie jest warta uwagi). W zasadzie wszystko się zgadza i nie jest dla mnie zaskoczeniem, ale zdziwiła mnie wysoka pozycja int. przyrodniczej (fakt, lubię programy przyrodnicze, ale np. zielnika czy plantacji nie założyłbym nigdy – nie mam cierpliwości do zbioru roślin i późniejszego się nimi opiekowania) 😉

Całej ksiażki jeszcze nie miałem okazji dobrze obejrzeć, ale jak skoncze i ktoś będzie zainteresowany kolejna recenzja, to napiszę coś 🙂

Reklamy

Do Androids Dream of Electric Sheep?

Wczoraj przeczytałem na jednym z moich ulubionych blogów, że jeśli ksiażka, film etc. w języku obcym cię nudzi – zmien to – natychmiast! Oczywiste, prawda? Też tak sadze, ale mimo to poczułem dzika moc do działania 😀

Moim ulubionym autorem jest Philip K. Dick (napisał, jak sie można domyślić, „Do Androids Dream of Electric Sheep?”). Dostałem jedna z jego ksiażek pare lat temu na Gwiazdke i od tamtej pory czytam wszystko o nim lub jego autorstwa 🙂 Wczoraj tez przegładalem Amazon w poszukiwaniu czegoś, co mogę w najbliższym czasie zamówic i trafiłem na to . Dwie z ksiażek zawartych w wolumienie (jeśli można tak mowić o ksiażce na Kindla ;)) mam, nie zastanawiałem się więc długo, tylko sciagnałem przykladowe rozdziały i zaczałem przygodę 😀

Jak na razie przeczytałem tylko kilka stron, ale wrażenia sa jak najbardziej pozytywne i jesli pomoże mi to w zdaniu matury, to będę tę metodę kontynuował w przyszłości 🙂

Przyznam, że pierwszy raz chce taki sposób zastosować. Mimo to, uważam, że jednoczesne czytanie przyniesie dużo więcej korzyści, niż samo uczenie się słówek. Nie mowiac o tym, że będę chciał wiedzieć, co dalej się dzieje w ksiażce (mimo, że fabułę już znam :P)

Macie jakieś doświadczenia z takim czytaniem?


Enroll in ALL the courses! & Learn ALL the words!

Tytuł jest nawiazaniem do znanego mema All The Things.

Wczoraj w nocy (22:56-23:56 – co na pewno dla wiekszości osób jest noca. Podobnie jak dla mnie 7-8 rano to „środek nocy” ;)) przepisywałem do zeszytu słówka z podręcznika, o których zapomniałem wcześniej. Zebrała się tego dość spora ilość, bo około 80 sztuk.

Zauważyłem, że jakoś tak po godzinie ciagłej pracy wpadam w rytm, z którego mało co może mnie wyrwać. I wtedy mam wrażenie, że mogę nauczyć się wszystkiego (w granicach rozsadku oczywiście). Szkoda tylko, że taki stan osiagam dopiero po godzinie, a czasem nawet ciężko jest mi zabrać sie do porzadnej roboty, bez ciagłego rozpraszania się. Na szczęscie pracuję nad tym ciagle, pilnujac, żeby codziennie mieć jakiś kontakt z jezykiem – wtedy czuje się mniej winny lenistwa 😉

Druga (a pierwsza patrzac po tytule) sprawa to studia. Do głebszego zastanowienia się nad tym zainspirował mnie wpis emajli (mam nadzieję, że dobrze odmieniam), która postanowiła:

 Dostać się na Sinologię, Etnolingwistykę bądź Etnolingwistykę w trybie zaocznym na UAM w Poznaniu.

Też marzy mi się UAM i wczoraj gadałem na ten temat z kumplem (pozdro Marcin!), który stwierdził, że najlepsze co moge zrobić, by zdecydować się na jakis kierunek to:

no to trzeba albo sie kierowac intuicja albo stworzyc kategorie, w ktorych da sie porownac wszystkie opcje

hm albo kategorie, ktore je dziela wedle jakiegos kryterium, whatevs

potem cwiczymy siec neuronowa i pozwalamy jej podjac decyzje !

i tak 10 000 razy, ogladamy rozklad wyborow, gotowe

Osobiście uważam, że powtórzenie 10tyś. razy, to za dużo zachodu, niemniej ogółem rada jest jak najbardziej na miejscu. Zwłaszcza fragment o intuicji, która ciagle podpowiada mi następujace kierunki: norweski/dunski, japonski i, ostatnio, etnolongwistyka (po tym, jak dowiedziałem się o możliwości nauki drugiego, egzotycznego języka). Na razie traktuję ww. opcje jako plan A.

Niestety, jak wszyscy dobrze wiemy, plany w najmniej oczekiwanym momencie lubia wziać w łeb. Dlatego potrzebny mi jest plan B. Awaryjnym wyjściem mogły by być studia, na UAMie (gdziekolwiek) i jednoczesna nauka j. japonskiego, by potem móc się przenieść  na Katedrę Orientalistyki UAM. Choć dowiedziałem się o tej możliwości niedawno i podoba mi się, że w razie ‚w’ szansa jest, to na razie i tak traktuję ja jako „plan Z”.

Aczkolwiek, teraz i tak powinienem skupić wszystkie dostępne zasoby (mózgowe ;)) na nauce do poprawy matury. Ech, czasem myśle, że lepsze były egzaminy na studia, przynajmniej człowiek uczył się rzeczy, o których było wiadomo, że będa na nich rozwijane.

 

Może to śmieszne, ale samo napisanie tego posta zmotywowało mnie do działania. Co więc mam zamiar uczynić – that’s all folks!


Hello world!

Witam!

Dość długo zastanawiałem się, czy warto założyć bloga. Przecież, blogosfera ugina się już od ciężaru przelanych w nia zdan i cyfr. Doszedłem jednak do wniosku, że może mi ten twór pomóc w śledzeniu swoich postępów językowych. A taka, elektroniczna, forma jest chyba wygodniejsza od bawienia się w pisanie na kartkach, które zawsze – dziwnym trafem – potrafia się zgubić i odnaleźć wtedy, gdy nie sa już potrzebne.

Na razie, moje zdolności nie sa tak bogate jak np. Karola (http://swiatjezykow.blogspot.com/) czy Aithne (http://japonskiispolka.blogspot.com/), w koncu, czym jest niemiecki i angielski przy japonskim, czy planach Karola na przyszłość 😉

Ale staram sie jak moge, uczac się tych dwóch języków 😉

Jeszcze do konca nie ogarniam WordPressa, więc proszę o cierpliwość 😉

Zdravim!