Sinologia na UG i dni otwarte.

Uniwersytet Gdański na stronie wydziału filologii chwali się, że niedługo (20 marca 2013) odbędzie się dzień otwarty. Zostana zaprezentowane kierunki (stare i nowe), występy artystyczne – ogólnie fun, fun, fun.

Dziwne jest tylko, że sinologia raczej nie znajdzie się w ofercie, deadline już minał, kierunku nie ma na liście do zaprezentowania w marcu i chyba nic się w tej kwestii nie zmieni, przynajmniej w tym roku.

Alternatywa (do UAMu i – o ile wiem – Warszawy) zostaje KUL, gdzie sinologia otworzyła się zupełnie niedawno.

Jedynym „michałkiem” wydaje się być łacina, która jest obecna tylko dlatego, że to KUL 😉

Reklamy

Hvad taler du?

Jeg kan tale tysk og engelsk.

Czyli:

– Jakie języki znasz?

– Znam niemiecki i angielski.

Brzmi to mniej więcej tak.

 

Jak to powiedział kiedyś Twain, „Pogłoski o mojej śmierci były mocno przesadzone”.

Mimo, że plan zajęć na studiach jest naprawdę miły (oprócz piatków co dwa tygodnie, kiedy mam ~4.5h historii jednym ciagiem), to nie moglem sie do pisania zebrac. Zaluje jednak, ze nie dostalem sie na UAM – odczuwam do Poznania straszny sentyment. A i plan jest bardziej ‚jezykowy’, niz na UG.

Poza tym, na ichniejszej filologii dunskiej/szwedzkiej/norweskiej jest grupa z niemieckim (tak, czytalem, ze moze byc to nawet mini-germanistyka, ale coz z tego), a od pazdziernika nie ruszylem ani troche z jezykiem Goethego. Nad czym ubolewam mocno – im dluzej sie go nie ucze, tym bardziej za nim tesknie 🙂

Duński, hm, poniższy filmik podsumowuje to, jak czuję się na PNJD:

Oraz fonetyce:

Tak, fonetyka i jedne PNJD z Dunczykiem sa jak na razie dla mnie najgorsze – jesli chodzi o poprawna wymowe. Ale, po to sa te zajecia 😉

 

Z innych pomyslow, UG ma w przyszlym roku otworzyc (zalezy oczywiscie od komisji wydzialowej)… sinologie (sic!)  I, dzieki znajomej z roku (pozdro Agnieszka!) mysle nad tym, by jak juz bedzie zatwierdzony, zlozyc nan papiery. No, po prostu kreca mnie te ‚krzaczki’ ^_^


Studies & Baoding balls

Na poczatku ciekawostka. Ostatnio będac u dziadka znalazłem coś, o czym myslałem, że juz dawno przepadło: chińskie kule do ćwiczeń. Dawno temu, jak byłem mały, to lubiłem ćwiczyć nimi i byłem pewien, że już ich nie zobaczę. Według wikipedii m.in. pomagaja rozwijać zręczność, poza tym nareszcie będę miał czym zajać ręce 😉 Ćwiczę od niedzieli i muszę powiedzieć, że to uzależnia – jak przez dłuższy czas nie mam ich w rękach, to automatycznie wykonuję ruch ręka 😉

A oto i one:

 

Baoding_balls

Poszukałem też w internecie, co ciekawego można zrobić jeszcze i natrafiłem na to. Zazdroszczę podzielności uwagi taksówkarza, choć uważam, że to może byc bardziej niebezpieczne niż rozmowa przez telefon 🙂

 

O maturach uznałem, że nie ma co pisać, bo wyniki wynikami, a przy rekrutacji i tak może się zdarzyć różnie 😛 Od poczatku nastawiałem się na Poznań i Gdańsk, ale żeby rozszerzyć możliwości zarejestrowałem się jeszcze na UJ, w sumie, (prawie) szczęśliwa ósemka kierunków 🙂
10.07 były wyniki na UJocie, ale mogłem przewidzieć, że co jak co, ale na szwedzki będzie się ciężko dostać. Wczoraj, tuż po północy, UAM opublikował listę. Przyznam, że byłem zaskoczony (negatywnie) tym, co zobaczyłem. Na każdym z 4. kierunków jestem za lista przyjętych. Flack – miałeś rację – szwedzki na UAMie króluje w ilości kandydatów na jedno miejsce 😉 Na pozostałych też dużo ludzi się rzuciło 🙂 Przegladajac listy zastanowiło mnie tylko jedno – co kieruje ludźmi, którzy składaja papiery na tak oblegane kierunki, majac tylko ~10 punktów (sic!)?

Poszedłem spać z myśla, że jest źle. Obudziłem się około 7:00 i natychmiast sprawdziłem Gdańsk. Pusto. Ku mojej radości, niedługo potem dostałem e-maila, że wyniki będa o 14:00.
Jak to mówia, do trzech razy sztuka. W Gdańsku dostałem sie na wszystkie 3 kierunki:

  • skandynawistyka
  • filologia romanska
  • lingwistyka stosowana

Wybór jest oczywisty – skandynawistyka! 😛

Teraz mam najcięższe, po maturze, zadanie – znaleźć dobra stancję możliwie blisko uczelni 😉 Na serio, gdzie szukać, oprócz oczywistych typu Tablica.pl czy Gumtree? 🙂 A może, ktoś z blogowiczów jest z Trójmiasta? 🙂

 

Zastanawia mnie też, jak produktywnie wypełnic czas pozostały do roku akademickiego. Osłuchiwanie się z chinskim, swoja droga. Ale chciałbym coś jeszcze 🙂


UAM – Etnolingwistyka

Zastanawiałem się jak wyglada sprawa z wyborem drugiego języka i najprostsze rozwiazanie – zapytanie u źródła – przyszło mi do głowy najpoźniej 😉 Oto, co dostałem w odpowiedzi:

drugi język wybiera się dopiero po zakończeniu rekrutacji – na spotkaniu organizacyjnym, które zwykle ma miejsce na przełomie września i października, przy okazji Dnia Studenta I Roku. Polega to na wytypowaniu 2-3 języków spośród oferowanych, po czym następuje podział na grupy z uwzględnieniem Państwa preferencji. Nie ma 100-procentowej gwarancji, że dana osoba znajdzie się w swojej wymarzonej grupie językowej, ale oczywiście dobrze zdana matura bardzo zwiększa szanse. Na rok akademicki 2012/2013 przygotowano następującą ofertę językową: chiński, japoński, francuski, hiszpański, khmerski i nowoperski.

I tak się zastanawiam, przy mojej maturze, jakie by były szanse na drugi język – chinski 🙂 Oczywiście, do wyników jest jeszcze czas, ale już teraz wolę zrobić rozeznanie, jak to wyglada.

Ciagle jeszcze stawiam na skandynawistykę na UG, choć tam próg jest dużo wyższy, niż na etnolingwistykę w Poznaniu (jakoś ten kierunek podoba mi się bardziej niż dunski/szwedzki na UAMie – sam nie wiem dlaczego ;)).

Jednak, dalej nie wiem, co bardziej mi się podoba – Wschód czy Północ.

Z innych wiadomości: mój chinski na razie polega na słuchaniu „kaset” stad.

 

W najbliższych tygodniach zamieszczę jeszcze parę wpisów z watpliwościami dot. kierunków 😀 Stay tuned 😉