Rzecz o uczeniu się.

Matury trwaja w najlepsze, sesja chyba też niedługo się zacznie, a mnie naszło na rozmyślania o pamięci i nauce. Każdy miłośnik języków zna chyba Anki albo SuperMemo. Sęk w tym, że moim zdaniem fiszki (boAnki czy SuperMemo sa tylko udoskonalone o algorytm powtórzeń) maja ograniczone zastosowanie.

Ze względu na mała ilość miejsca dużo informacji umieścić nie można, a jak się umieści to jest to mniej efektywne. Doskonałym przykładem jest tu pakiet od SuperMemo do nauki chemii. Nie ujmuję absolutnie genialności tego rozwiazania, jakim jest zawarcie wiedzy z 3 lat chemii w jednym programie, ale nie działa to tak dobrze (dla mnie).

Jakie jest więc rozwiazanie? Hasło wrzucone w Google dało mi m.in ten artykuł na Lifehacker:

In the end, it’s less about forcing yourself to study something non-stop, but rather to keep it in front of you whenever you can. Practice always helps, but you don’t always have to actively try to remember something

I to pomaga, sam mam w domu wydrukowane zdania po niemiecku i porozwieszane na ścianie, szafach i gdzie się tylko da. Jednak przy dużej ilości materiału albo przy ilości niemożliwej/trudnej do wsadzenia na fiszkę, robi się problem. Wtedy, tak myślę, można skorzystać z map myśli.

Z mapami mam jednak nikłe doświadczenie. Zrobiłem taka tylko jedna, uczac sie do matury z polskiego. Ale potem i tak nie przydała mi się, bo pisałem na inny temat 😉

Mamy też mniemotechniki. Google znów podrzuca sporo wyników. Z tych nigdy nie korzystałem, a czytałem dość sporo i podobno sa przydatne jak człowiek nabierze wprawy. Dam im chyba szansę tym bardziej, że znalazłem właśnie sporo chemicznych:

http://mnemotechnics.org/forums/any-ideas-on-memorizing-organic-chemistry-933.html

http://mnemotechnics.org/blogs/md1994/chemistry-biology-and-science-in-general-1714.html

http://mnemotechnics.org/forums/ideas-to-memorize-inorganic-chemistry-3316.html

http://en.wikipedia.org/wiki/Chemistry_mnemonic

Jest też nauczanie holistyczne. Scott H Young napisał nawet e-booka na ten temat, ale to dla mnie temat zupełnie obcy.

Na koniec chciałbym zamieścić prezentację z TED, która mnie poniekad zainspirowała:

Macie jakies rady, wskazówki?

Reklamy

Finnish ain’t so difficult.

A przynajmniej dla tej części świata, której językiem ojczystym jest angielski. Natrafiłem ostatnio na taka infografikę. Finski jest zestawiony obok m.in. wietnamskiego, polskiego, czy hebrajskiego (sic!) jako średnio trudny (44 tygodnie nauki).

Zadziwiła mnie ta stosunkowo niska pozycja finskiego – przecież tam jest ~15 (poprawcie jeśli się mylę) przypadków, gdzie w angielskim nie ma ani jednego. Tak samo wietnamski – używa alfabetu łacinskiego, a nie „krzaczków”, ale podobno wymowa jest bezlitosna i nie wybacza błędów 😉

Szukałem dalej, zaciekawiony, i trafilem na raport NSA. Bardzo podoba mi się koncowa część:

We may summarize what we have discussed by using the mathematical symbol (<), where „A>B” means „A is more difficult than B.” Our summary can be formulated as follows:

A. Japanese>Korean>Chinese
B. Japanese>Korean>Arabic>Turkish
Hebrew>Russian>Vietnamese>German>
French/Italian/Spanish

Od tej pory będę patrzył na niemiecki jako przyjazny dla użytkowników 😉

Z innych rzeczy: w mojej nauce chinskiego (która na razie jest tylko osłuchiwaniem się z językiem) towarzyszy mi ten filmik:

Trafiłem też, na stosunkowo stary, artykuł BBC o tym, czy chinski może zastapić angielski na arenie międzynarodowej 🙂

Zakonczyłem też rejestracje na studia (tj. zapisałem się na te kierunki, które mnie na ten moment interesuja ;)) – pozostaje ‚tylko’ czekać na wyniki matur…