CAE’s over.

Zaniedbałem trochę blog, przyznaję się. W środę miałem część pisemna CAE. Jednak nie byłem aż tak zadowolony z siebie, żeby od razu po egzaminie pognać do komputera i napisać notkę. Ogólnie nie było trudne, Use of English, banalne, słuchanie juz mniej, bo były podchwytliwe pytania (tj. moim zdaniem więcej niż jedna odpowiedź pasowała). Najgorsze było jednak pisanie. Dlaczego?

Dlatego, że nie zmieściłem się w czasie (sic!) 😦 Gdy byłem w połowie pierwszego zadania (zaczałem od drugiego, gdzie trzeba było wybrać spośród kilku rodzajów tekstu, zdecydowałem się na fragment wpisu do ksiazki (contribution)), to trzeba było już oddać arkusze. Mam tylko nadzieję, że – ogólnie – wynik nie będzie zły i, że nadrobię częścia ustna.

Właśnie, w odpowiedzi na pytania Sitara. Zadziwiła mnie liczba egzaminatorów. Jedna osoba zadawała pytania, a dwie pozostałe skrzętnie zapisywały na kartkach nasze odpowiedzi. Spodziewałem się czegoś dużo trudniejszego od ustnej matury, ale nie – językowo i zadaniowo – nie było tak.

Najpierw było parę pytan ogólnych (ile lat uczę się języka etc.), potem wybranie 2 z kilku przedstawionych obrazków i odpowiedź na pytania. Potem rozmowa z partnerem na temat obrazków, a potem… obrazki, tym razem z egzaminatorem! 😉

Żałuję tylko, że na sam koniec nie powiedzieli, choć ogólnie, jak poszedł egzamin – na przykład: wspaniale, mogło być lepiej, czy zapraszamy w kolejnej sesji 😉

Z innych wiadomości. Opuściły mnie wszelkie pokłady sił do nauki i teraz czytam tylko ksiażki i artykuły (z zakładka słownika otwarta) z jetzt.de, w oczekiwaniu na wyniki matur. Jednak, nie chcę aż tak marnować czasu, ale nawet pomysłu nie mam, co mogę porobić około językowego (z chinskiego na przykład), co nie jest nauka per se 😉 Jakieś pomysły? 🙂