Hvad taler du?

Jeg kan tale tysk og engelsk.

Czyli:

– Jakie języki znasz?

– Znam niemiecki i angielski.

Brzmi to mniej więcej tak.

 

Jak to powiedział kiedyś Twain, „Pogłoski o mojej śmierci były mocno przesadzone”.

Mimo, że plan zajęć na studiach jest naprawdę miły (oprócz piatków co dwa tygodnie, kiedy mam ~4.5h historii jednym ciagiem), to nie moglem sie do pisania zebrac. Zaluje jednak, ze nie dostalem sie na UAM – odczuwam do Poznania straszny sentyment. A i plan jest bardziej ‚jezykowy’, niz na UG.

Poza tym, na ichniejszej filologii dunskiej/szwedzkiej/norweskiej jest grupa z niemieckim (tak, czytalem, ze moze byc to nawet mini-germanistyka, ale coz z tego), a od pazdziernika nie ruszylem ani troche z jezykiem Goethego. Nad czym ubolewam mocno – im dluzej sie go nie ucze, tym bardziej za nim tesknie 🙂

Duński, hm, poniższy filmik podsumowuje to, jak czuję się na PNJD:

Oraz fonetyce:

Tak, fonetyka i jedne PNJD z Dunczykiem sa jak na razie dla mnie najgorsze – jesli chodzi o poprawna wymowe. Ale, po to sa te zajecia 😉

 

Z innych pomyslow, UG ma w przyszlym roku otworzyc (zalezy oczywiscie od komisji wydzialowej)… sinologie (sic!)  I, dzieki znajomej z roku (pozdro Agnieszka!) mysle nad tym, by jak juz bedzie zatwierdzony, zlozyc nan papiery. No, po prostu kreca mnie te ‚krzaczki’ ^_^

Reklamy

Studies & Baoding balls

Na poczatku ciekawostka. Ostatnio będac u dziadka znalazłem coś, o czym myslałem, że juz dawno przepadło: chińskie kule do ćwiczeń. Dawno temu, jak byłem mały, to lubiłem ćwiczyć nimi i byłem pewien, że już ich nie zobaczę. Według wikipedii m.in. pomagaja rozwijać zręczność, poza tym nareszcie będę miał czym zajać ręce 😉 Ćwiczę od niedzieli i muszę powiedzieć, że to uzależnia – jak przez dłuższy czas nie mam ich w rękach, to automatycznie wykonuję ruch ręka 😉

A oto i one:

 

Baoding_balls

Poszukałem też w internecie, co ciekawego można zrobić jeszcze i natrafiłem na to. Zazdroszczę podzielności uwagi taksówkarza, choć uważam, że to może byc bardziej niebezpieczne niż rozmowa przez telefon 🙂

 

O maturach uznałem, że nie ma co pisać, bo wyniki wynikami, a przy rekrutacji i tak może się zdarzyć różnie 😛 Od poczatku nastawiałem się na Poznań i Gdańsk, ale żeby rozszerzyć możliwości zarejestrowałem się jeszcze na UJ, w sumie, (prawie) szczęśliwa ósemka kierunków 🙂
10.07 były wyniki na UJocie, ale mogłem przewidzieć, że co jak co, ale na szwedzki będzie się ciężko dostać. Wczoraj, tuż po północy, UAM opublikował listę. Przyznam, że byłem zaskoczony (negatywnie) tym, co zobaczyłem. Na każdym z 4. kierunków jestem za lista przyjętych. Flack – miałeś rację – szwedzki na UAMie króluje w ilości kandydatów na jedno miejsce 😉 Na pozostałych też dużo ludzi się rzuciło 🙂 Przegladajac listy zastanowiło mnie tylko jedno – co kieruje ludźmi, którzy składaja papiery na tak oblegane kierunki, majac tylko ~10 punktów (sic!)?

Poszedłem spać z myśla, że jest źle. Obudziłem się około 7:00 i natychmiast sprawdziłem Gdańsk. Pusto. Ku mojej radości, niedługo potem dostałem e-maila, że wyniki będa o 14:00.
Jak to mówia, do trzech razy sztuka. W Gdańsku dostałem sie na wszystkie 3 kierunki:

  • skandynawistyka
  • filologia romanska
  • lingwistyka stosowana

Wybór jest oczywisty – skandynawistyka! 😛

Teraz mam najcięższe, po maturze, zadanie – znaleźć dobra stancję możliwie blisko uczelni 😉 Na serio, gdzie szukać, oprócz oczywistych typu Tablica.pl czy Gumtree? 🙂 A może, ktoś z blogowiczów jest z Trójmiasta? 🙂

 

Zastanawia mnie też, jak produktywnie wypełnic czas pozostały do roku akademickiego. Osłuchiwanie się z chinskim, swoja droga. Ale chciałbym coś jeszcze 🙂


Filologia francuska, włoska, portugalska?

Ostatnio w TOK FM usłyszałem świetna piosenkę:

Spodobała mi się do tego stopnia, że od paru dni nie słucham niczego innego 🙂 Wiadomo, że w internecie sa różne strony z tłumaczeniami piosenek, ale doszedłem do wniosku, że dobrze by było zrozumieć oryginał. I, równie dobrze, by było mieć plan B na studia.

Do 29.06 zostało jeszcze parę dni, a ja już zastanawiam się, co bedzie, jeśli progi na sinologie i dunski/szwedzki okaża się zbyt wysokie. Jakiś czas temu byłem zainteresowany filologia portugalska na UAMie, ale widzę, że zniknęła z oferty kierunków. A ktoś pisał (nie pamiętam, czy nie Aleksandra), że poziom francuskiego na UAMie jest taki sobie.

Lingwistyka stosowana: hiszpanski z włoskim na UMK jest bardzo fajna opcja, ale nie wiadomo na razie, czy kierunek powstanie 😉

 

Mam więc pytanie: na której z ww. uczelni poziom francuskiego (lub innego romanskiego języka) jest dobry? 🙂


CAE’s over.

Zaniedbałem trochę blog, przyznaję się. W środę miałem część pisemna CAE. Jednak nie byłem aż tak zadowolony z siebie, żeby od razu po egzaminie pognać do komputera i napisać notkę. Ogólnie nie było trudne, Use of English, banalne, słuchanie juz mniej, bo były podchwytliwe pytania (tj. moim zdaniem więcej niż jedna odpowiedź pasowała). Najgorsze było jednak pisanie. Dlaczego?

Dlatego, że nie zmieściłem się w czasie (sic!) 😦 Gdy byłem w połowie pierwszego zadania (zaczałem od drugiego, gdzie trzeba było wybrać spośród kilku rodzajów tekstu, zdecydowałem się na fragment wpisu do ksiazki (contribution)), to trzeba było już oddać arkusze. Mam tylko nadzieję, że – ogólnie – wynik nie będzie zły i, że nadrobię częścia ustna.

Właśnie, w odpowiedzi na pytania Sitara. Zadziwiła mnie liczba egzaminatorów. Jedna osoba zadawała pytania, a dwie pozostałe skrzętnie zapisywały na kartkach nasze odpowiedzi. Spodziewałem się czegoś dużo trudniejszego od ustnej matury, ale nie – językowo i zadaniowo – nie było tak.

Najpierw było parę pytan ogólnych (ile lat uczę się języka etc.), potem wybranie 2 z kilku przedstawionych obrazków i odpowiedź na pytania. Potem rozmowa z partnerem na temat obrazków, a potem… obrazki, tym razem z egzaminatorem! 😉

Żałuję tylko, że na sam koniec nie powiedzieli, choć ogólnie, jak poszedł egzamin – na przykład: wspaniale, mogło być lepiej, czy zapraszamy w kolejnej sesji 😉

Z innych wiadomości. Opuściły mnie wszelkie pokłady sił do nauki i teraz czytam tylko ksiażki i artykuły (z zakładka słownika otwarta) z jetzt.de, w oczekiwaniu na wyniki matur. Jednak, nie chcę aż tak marnować czasu, ale nawet pomysłu nie mam, co mogę porobić około językowego (z chinskiego na przykład), co nie jest nauka per se 😉 Jakieś pomysły? 🙂


UAM – Etnolingwistyka

Zastanawiałem się jak wyglada sprawa z wyborem drugiego języka i najprostsze rozwiazanie – zapytanie u źródła – przyszło mi do głowy najpoźniej 😉 Oto, co dostałem w odpowiedzi:

drugi język wybiera się dopiero po zakończeniu rekrutacji – na spotkaniu organizacyjnym, które zwykle ma miejsce na przełomie września i października, przy okazji Dnia Studenta I Roku. Polega to na wytypowaniu 2-3 języków spośród oferowanych, po czym następuje podział na grupy z uwzględnieniem Państwa preferencji. Nie ma 100-procentowej gwarancji, że dana osoba znajdzie się w swojej wymarzonej grupie językowej, ale oczywiście dobrze zdana matura bardzo zwiększa szanse. Na rok akademicki 2012/2013 przygotowano następującą ofertę językową: chiński, japoński, francuski, hiszpański, khmerski i nowoperski.

I tak się zastanawiam, przy mojej maturze, jakie by były szanse na drugi język – chinski 🙂 Oczywiście, do wyników jest jeszcze czas, ale już teraz wolę zrobić rozeznanie, jak to wyglada.

Ciagle jeszcze stawiam na skandynawistykę na UG, choć tam próg jest dużo wyższy, niż na etnolingwistykę w Poznaniu (jakoś ten kierunek podoba mi się bardziej niż dunski/szwedzki na UAMie – sam nie wiem dlaczego ;)).

Jednak, dalej nie wiem, co bardziej mi się podoba – Wschód czy Północ.

Z innych wiadomości: mój chinski na razie polega na słuchaniu „kaset” stad.

 

W najbliższych tygodniach zamieszczę jeszcze parę wpisów z watpliwościami dot. kierunków 😀 Stay tuned 😉


Finnish ain’t so difficult.

A przynajmniej dla tej części świata, której językiem ojczystym jest angielski. Natrafiłem ostatnio na taka infografikę. Finski jest zestawiony obok m.in. wietnamskiego, polskiego, czy hebrajskiego (sic!) jako średnio trudny (44 tygodnie nauki).

Zadziwiła mnie ta stosunkowo niska pozycja finskiego – przecież tam jest ~15 (poprawcie jeśli się mylę) przypadków, gdzie w angielskim nie ma ani jednego. Tak samo wietnamski – używa alfabetu łacinskiego, a nie „krzaczków”, ale podobno wymowa jest bezlitosna i nie wybacza błędów 😉

Szukałem dalej, zaciekawiony, i trafilem na raport NSA. Bardzo podoba mi się koncowa część:

We may summarize what we have discussed by using the mathematical symbol (<), where „A>B” means „A is more difficult than B.” Our summary can be formulated as follows:

A. Japanese>Korean>Chinese
B. Japanese>Korean>Arabic>Turkish
Hebrew>Russian>Vietnamese>German>
French/Italian/Spanish

Od tej pory będę patrzył na niemiecki jako przyjazny dla użytkowników 😉

Z innych rzeczy: w mojej nauce chinskiego (która na razie jest tylko osłuchiwaniem się z językiem) towarzyszy mi ten filmik:

Trafiłem też, na stosunkowo stary, artykuł BBC o tym, czy chinski może zastapić angielski na arenie międzynarodowej 🙂

Zakonczyłem też rejestracje na studia (tj. zapisałem się na te kierunki, które mnie na ten moment interesuja ;)) – pozostaje ‚tylko’ czekać na wyniki matur…


CAE schedule & Chinese

Matury już za mna, a przede mna, CAE. Dostałem rozkład jazdy i ustny egzamin już w sobotę, 2.06 (nie wiem, czemu ktoś robi egzaminy w soboty?!).

Nie chcę nic o maturach pisac, bo i tak się okaże, że moje przewidywania były błędne 😉 Poczekam do konca czerwca na wyniki, a w tzw. międzyczasie chcę się zaczać uczyć chinskiego 😀

I tu pytanie: ktoś zna ksiażkę Assimila Pismo Chinskie dla Każdego?

Dlaczego chinski? Myślę, że mam szanse dostać się na etnolingwistyke na UAM (angielskim powinienem nadrobic niemiecki), a tam jednym z języków, które wybiera się obok angielskiego/niemieckiego, jest chinski. Poza tym, myśle, że bedzie to przyszłościowe: ktoś musi przecież Chinczyków nauczyć zachodniego języka! 😉

Druga opcja jest, nadal, skandynawistyka w Gdansku ew. dunski/szwedzki na UAMie (a może i UJ? :o) 😛