Python i code.org. Edukacja.

Na FB kumpel niedawno zamieścił link do spotu promujacego programowanie. Na nim, znane osoby, takie jak Mark Zuckerberg, Bill Gates, czy Steve Ballmer zachecaja do nauki ‚kodzenia’ .

Na tyle mnie zmotywowało to działania, że postanowiłem – ponownie – rozpoczać przygodę z Pythonem. Na pierwszy ogień poszedł kurs Learn Python The Hard Way. Jak na razie bardzo mi się to podoba, nie wiem, czy to zasługa kolorowania składni w edytorze, czy może tego, że zawsze komputery i oprogramowanie mnie interesowały.

Sublime Text

Sublime Text

Bawię się naprawdę wspaniale i żałuję tylko, że nie jestem na tyle dobry z matematyki, żeby móc iść na polibudę (w LO po ~3 miesiacach zrezygnowałem z klasy mat-inf).

Szkoda też, że w szkołach nie ma więcej nauczycieli z powołania, którzy zainteresowaliby ucznia przedmiotem i wytłumaczyli, co i jak. Gdyby tak było, to pewnie niemiecki polubiłbym wcześniej niż ~3 lata po skończeniu liceum.

Tak samo z przedmiotami ścisłymi. Znalazłem niedawno stronę Pana Tomka, doktora z wydziału chemii na PG. Ten fragment mnie zaciekawił:

 

Jest rzeczą żenującą, że do takich przykładów muszę się odwoływać wobec absolwentów szkół średnich. Dlaczego jednak nauczyciele w szkole, zamiast starać się o zrozumienie chemii, każą się chemii uczyć na pamięć? Zaryzykuję tu pogląd wręcz heretycki: uważam, że znacznie lepiej, gdy uczeń nie zna definicji mola, ale rozumie przydatność posługiwania się jednostkami liczności w stechiometrii, niż gdy został zmuszony do wyrecytowania formułki, której sensu nie rozumie i którą nie umie się posłużyć!

[…]

Po latach kontaktu ze studentami zaprzestałem egzekwowania owej cytowanej na początku definicji mola, bo zdałem sobie sprawę, że ja sam nigdy nie musiałem się nią posłużyć w takiej postaci. Uważam, że jest znacznie lepiej, gdy student nawet nie pamięta owej definicji, ale po posłużeniu się wyobraźnią – rozumie on dlaczego stosowanie moli w miejsce gramów, jest w chemii po prostu wygodniejsze. I rozumie na czym polegają zasady stechiometrii. Dydaktycy jednak traktują tamtą definicję jak werset z chemicznej ewangelii…

Tyle się mówi o niskiej jakości edukacji w szkołach, a przecież na studenci (którzy chca zostać potem nauczycielami) sa często-gęsto uczeni, przez profesorów (sic!) w ten sam, beznadziejny sposób – zakuć bez zrozumienia i tego też wymagać potem w praktyce zawodowej – tu akurat przytaczam za Tomkiem, nie mogę znaleźć dokładnego cytatu.

W swojej przygodzie ze szkoła, trafiłem tylko na 2 nauczycieli, którzy potrafili zainteresować przedmiotem (angielski i biologia). To trochę mało.


Studies & Baoding balls

Na poczatku ciekawostka. Ostatnio będac u dziadka znalazłem coś, o czym myslałem, że juz dawno przepadło: chińskie kule do ćwiczeń. Dawno temu, jak byłem mały, to lubiłem ćwiczyć nimi i byłem pewien, że już ich nie zobaczę. Według wikipedii m.in. pomagaja rozwijać zręczność, poza tym nareszcie będę miał czym zajać ręce 😉 Ćwiczę od niedzieli i muszę powiedzieć, że to uzależnia – jak przez dłuższy czas nie mam ich w rękach, to automatycznie wykonuję ruch ręka 😉

A oto i one:

 

Baoding_balls

Poszukałem też w internecie, co ciekawego można zrobić jeszcze i natrafiłem na to. Zazdroszczę podzielności uwagi taksówkarza, choć uważam, że to może byc bardziej niebezpieczne niż rozmowa przez telefon 🙂

 

O maturach uznałem, że nie ma co pisać, bo wyniki wynikami, a przy rekrutacji i tak może się zdarzyć różnie 😛 Od poczatku nastawiałem się na Poznań i Gdańsk, ale żeby rozszerzyć możliwości zarejestrowałem się jeszcze na UJ, w sumie, (prawie) szczęśliwa ósemka kierunków 🙂
10.07 były wyniki na UJocie, ale mogłem przewidzieć, że co jak co, ale na szwedzki będzie się ciężko dostać. Wczoraj, tuż po północy, UAM opublikował listę. Przyznam, że byłem zaskoczony (negatywnie) tym, co zobaczyłem. Na każdym z 4. kierunków jestem za lista przyjętych. Flack – miałeś rację – szwedzki na UAMie króluje w ilości kandydatów na jedno miejsce 😉 Na pozostałych też dużo ludzi się rzuciło 🙂 Przegladajac listy zastanowiło mnie tylko jedno – co kieruje ludźmi, którzy składaja papiery na tak oblegane kierunki, majac tylko ~10 punktów (sic!)?

Poszedłem spać z myśla, że jest źle. Obudziłem się około 7:00 i natychmiast sprawdziłem Gdańsk. Pusto. Ku mojej radości, niedługo potem dostałem e-maila, że wyniki będa o 14:00.
Jak to mówia, do trzech razy sztuka. W Gdańsku dostałem sie na wszystkie 3 kierunki:

  • skandynawistyka
  • filologia romanska
  • lingwistyka stosowana

Wybór jest oczywisty – skandynawistyka! 😛

Teraz mam najcięższe, po maturze, zadanie – znaleźć dobra stancję możliwie blisko uczelni 😉 Na serio, gdzie szukać, oprócz oczywistych typu Tablica.pl czy Gumtree? 🙂 A może, ktoś z blogowiczów jest z Trójmiasta? 🙂

 

Zastanawia mnie też, jak produktywnie wypełnic czas pozostały do roku akademickiego. Osłuchiwanie się z chinskim, swoja droga. Ale chciałbym coś jeszcze 🙂


Finnish ain’t so difficult.

A przynajmniej dla tej części świata, której językiem ojczystym jest angielski. Natrafiłem ostatnio na taka infografikę. Finski jest zestawiony obok m.in. wietnamskiego, polskiego, czy hebrajskiego (sic!) jako średnio trudny (44 tygodnie nauki).

Zadziwiła mnie ta stosunkowo niska pozycja finskiego – przecież tam jest ~15 (poprawcie jeśli się mylę) przypadków, gdzie w angielskim nie ma ani jednego. Tak samo wietnamski – używa alfabetu łacinskiego, a nie „krzaczków”, ale podobno wymowa jest bezlitosna i nie wybacza błędów 😉

Szukałem dalej, zaciekawiony, i trafilem na raport NSA. Bardzo podoba mi się koncowa część:

We may summarize what we have discussed by using the mathematical symbol (<), where „A>B” means „A is more difficult than B.” Our summary can be formulated as follows:

A. Japanese>Korean>Chinese
B. Japanese>Korean>Arabic>Turkish
Hebrew>Russian>Vietnamese>German>
French/Italian/Spanish

Od tej pory będę patrzył na niemiecki jako przyjazny dla użytkowników 😉

Z innych rzeczy: w mojej nauce chinskiego (która na razie jest tylko osłuchiwaniem się z językiem) towarzyszy mi ten filmik:

Trafiłem też, na stosunkowo stary, artykuł BBC o tym, czy chinski może zastapić angielski na arenie międzynarodowej 🙂

Zakonczyłem też rejestracje na studia (tj. zapisałem się na te kierunki, które mnie na ten moment interesuja ;)) – pozostaje ‚tylko’ czekać na wyniki matur…


60%

3 z 5 egzaminów już za mna – 2 ustne i pisemny z polskiego. Z polskiego jestem raczej dobrej myśli – pisałem na I temat – Kochanowski i Osiecka. Choć i tak trzeba poczekać, aż OKE opublikuje oficjalny klucz – przykładowy może się różnić od niego 😛

Ustny z angielskiego – zdziwiła mnie dezorganizacja – miałem zdawać o 15:45, a wszedłem dopiero o 16:30. Przy niemieckim było wszystko załatwione błyskawicznie 😛

Szkoda tylko, że nie udało mi się poprawić wyniku z angielskiego. Mam nadzieję, że na pisemnym, jutro, będzie lepiej 🙂

 

Nadal zadziwia mnie jak wolno sa sprawdzane te matury – ~1.5 miesiaca czekać na wyniki…


Kult i matura!

Dziś krótko i na szybkości.

Szukam tekstu Kazika, ktory byl zestawiony z utworem Białoszewskiego – Ballada o zejściu do sklepu. O ile pamietam, w ktoryms ze zbiorów testów Operonu (2010/2011 albo 2009/2010).

Blogosfera na pewno zna dużo piosenek Kazika, więc jestem pewien, że ktoś mi pomoże 🙂

Jak matura z polskiego będzie już za mna, to napisze konkretniejszy wpis 🙂

Udało się wykopać z otchłani arkusz z tekstem:


CAE

Dziś krótko, ale treściwie 🙂

No i stało się.

Przed chwila zapisałem sie na czerwcowy termin egzaminu 🙂 Myślałem poczatkowo nad majem, ale bałem się, że bedzie część ustna będzie kolidować z maturami. Poza tym, za duzo stresu by było w jednym miesiacu 🙂

Teraz, ~20 dni przed matura z polskiego, czuję, że ten cały szatanski plan ma szansę powodzenia 🙂


Do what you lov… Wait, what?!

Uh. Nie mam motywacji i pomysłów ostatnio na to, żeby coś tu napisać. Wrzucę więc cytat, który znalazłem tutaj

“Don’t ask yourself what the world needs. Ask yourself what makes you come alive, and then go and do that. Because what the world needs is people who have come alive.”
— Howard Thurman

I zapytam: jesteście za tym, żeby spełniać się zawodowo, czuć z tego satysfakcję, nawet kosztem zarobków?

Ja tak. Choć czasem mam watpliwości, czy to dobra ścieżka.