Filologia francuska, włoska, portugalska?

Ostatnio w TOK FM usłyszałem świetna piosenkę:

Spodobała mi się do tego stopnia, że od paru dni nie słucham niczego innego 🙂 Wiadomo, że w internecie sa różne strony z tłumaczeniami piosenek, ale doszedłem do wniosku, że dobrze by było zrozumieć oryginał. I, równie dobrze, by było mieć plan B na studia.

Do 29.06 zostało jeszcze parę dni, a ja już zastanawiam się, co bedzie, jeśli progi na sinologie i dunski/szwedzki okaża się zbyt wysokie. Jakiś czas temu byłem zainteresowany filologia portugalska na UAMie, ale widzę, że zniknęła z oferty kierunków. A ktoś pisał (nie pamiętam, czy nie Aleksandra), że poziom francuskiego na UAMie jest taki sobie.

Lingwistyka stosowana: hiszpanski z włoskim na UMK jest bardzo fajna opcja, ale nie wiadomo na razie, czy kierunek powstanie 😉

 

Mam więc pytanie: na której z ww. uczelni poziom francuskiego (lub innego romanskiego języka) jest dobry? 🙂

Reklamy

21 Komentarzy on “Filologia francuska, włoska, portugalska?”

  1. Paulaaaa pisze:

    Widzę, że nadal szukasz. Ja ostatecznie złożyłam aplikację na UKW w Bydgoszczy i tylko tutaj na jeden kierunek. Co będzie to będzie. Matury poszły mi całkiem całkiem, więc myślę, że się dostanę 😉

    • Adam pisze:

      Cholera, teraz, jak piatek sie nieublaganie zbliza, to ogarnia mnie stres. Ze wyniki nie beda odpowiednio wysokie.

      Ja na jeden kierunek, w jednym tylko miescie balbym sie zlozyc – wlasnie z obawy, czy aby na pewno napisalem dobrze mature 😉
      W kazdym razie, bede trzymal kciuki. I pochwal sie na blogu, jak juz bedziesz miala swiadectwo w rekach 🙂

      • Paulaaaa pisze:

        No zbliża się zbliża, chociaż ja jakoś tak na spokojnie, nawet nie myślę o tym 😉 Żebym tylko nie zapomniała odebrać wyników xD

        Ja nie wiem czemu, ale bardzo lajtowo podchodzę do tego wszystkiego. Mam po prostu wrażenie, że się dostanę – zresztą słyszałam, że nie jest ciężko się dostać na tą uczelnię na którą aplikuję, zobaczymy 😉 Zawsze szczęście mi sprzyjało i szłam tam gdzie chciałam, dlatego nie składałam więcej aplikacji – a i tak nie miałam niestety na co.

        Na pewno się pochwalę – ty mam nadzieję też 😉

        I od razu zdradzę, że u mnie niedługo będzie konkurs – do wygrania materiały językowe, w tym znajdzie się chiński też, więc jeżeli nadal Cię to fascynuje to nie przegap 😉 Z wielką przyjemnością „wręczę” nagrodę komuś, kogo naprawdę fascynują języki, a nie tylko zbiera kolejną nagrodę do kolekcji 😉

      • Adam pisze:

        Nie mam niestety szczescia do konkursow – nigdy nic nie wygralem 😉

        Mialas na co – na wybrany kierunek (TiR?), tylko na innej uczelni 🙂

        Ja sie tylko boje, zeby nie zrobic jakiegos bledu przy wpisywaniu numeru aneksu 😀

      • Paulaaaa pisze:

        Spróbować warto. U mnie będzie do wyjęcia aż 6 pozycji, więc szanse są spore 😉 Stali czytelnicy i komentatorzy będą mieć większe szanse na wygraną – już ja się o to postaram 😉

        Na innej uczelni w regionie niestety nie ma TiR’u – tylko na prywatnych, a poza Kuj-Pom się nie wybieram 😉

        Ja się bałam przy wpłacaniu kasy na uczelnię, ale dzisiaj mi zatwierdzili, więc jest ok 😉

  2. Aleksandra pisze:

    Tak to chyba ja wspominałam przy okazji rozmowy z Emilą ;). Nie słuchałabym tego jakoś szczególnie, bo jak ktoś się chce uczyć to i tak wyjdzie ze świetną znajomością języka, bo w końcu filologia to głównie praca samodzielna. Ja non stop słyszę, że fil. czeska we Wrocławiu jest słaba/ nie wymagają i bla bla bla- nie przeraża mnie to, tylko cieszę się, że będę miała czas na drugi kierunek i naukę języka w taki sposób jaki lubię, a nie wkuwanie bezsensownych rzeczy, które mi się do niczego nie przydadzą.
    Problem będzie tylko taki jak się okaże, że dostaniesz się na wszystkie filologie i trzeba będzie wybrać coś ostatecznie 😉

    • Adam pisze:

      No, to mi jakos utkwilo w glowie mocno 😉
      Domyslam sie, ze filologia to praca wlasna, ale sa uczelnie i ‚uczelnie’ – wlasnie dlatego nie chce isc do Szczecina 😉 Poza tym Poznan duzo bardziej mi sie podoba 😉

      Watpie (niestety), zebym tak genialnie napisal mature, by moc przebierac w kierunkach 😉

  3. Flack pisze:

    Hej, ja studiuję filologię portugalską na UAM. Ona jest co 2 lata, stąd w tym roku nie ma jej w rekrutacji. Jeśli chodzi o filologię francuską na UAM, znajome mówią mi, że jest.. stosunkowo ciężko. Głównie dlatego, że jest wielki ogrom różnych pierdołowatych przedmiotów: historii literatur, itd. I dobrze wiem, że filologia to nie sam język, ale ten kierunek ma tych „innych” przedmiotów wyjątkowo dużo. Ale jeśli jest zainteresowanie, to myślę, że to ciekawy kierunek. Z tym że tylko dla pasjonatów, bo jest raczej ciężki. Może nie tyle ze względu na samą naukę języka, ale właśnie z uwagi na ilość innych rzeczy.

    Pozdrawiam!

    • Adam pisze:

      Ach. Dzieki za informacje 🙂 Myslalem, ze tylko skandynawskie jezyki ida tym tokiem 😉

      Portugalska tez ma ‚innych’ przedmiotow duzo? 🙂 Choc, z drugiej strony, ile by ich nie bylo, to i tak trzeba je przejsc, zeby odebrac, po 3 latach, dyplom 😉

      A jak oceniasz wydzial, jako taki? 🙂

      Zdravim!

      • Flack pisze:

        Właśnie nie ma tak dużo innych przedmiotów, więc to mnie skusiło 🙂 tzn. nie ma dużo zapychaczy. Jest chociażby dużo francuskiego: 3 zajęcia w tygodniu, z trzema różnymi nauczycielami. A na trzecim roku będę miał więcej francuskiego niż portugalskiego! A wszystko przez to, że przez lata nasz Instytut Filologii Romańskiej (gdzie mieszczą się wszystkie języki romańskie) wykształcił mnóstwo „francuskojęzycznych”, a jak widzimy co się dzieje w obecnych czasach, instytut powinien zmienić nazwę na Instytut Filologii Iberyjskiej, bo hiszpański wiedzie taki prym, że już brak jest zapotrzebowania na rynku, a ludzie i tak się pchają 😉 A dla „Francuzów” trzeba znaleźć pracę. Ale ja nie narzekam, bo bardzo ciekawy ten francuski jak dla mnie się okazał.
        Ponadto mamy fakultatywne lektoraty hiszpańskiego i katalońskiego. Do tego łacinka – 5 języków jak ktoś chce. A z kolei zamiast czterech osobnych zajęć z literatury (podzielonych na poszczególne epoki) jak na fil. romańskiej, mamy jedne – to mam właśnie na myśli mówiąc, że jest mniej zapychaczy. Wiadomo, filologia to nie sam język, coś musi być, jak historia czy literatura, ale bez przesady.

        Wydział jak oceniam pytasz.. No cóż, podzielony jest na instytuty, każdy z nich działa osobno i inaczej. Mniejsze współpracują między sobą, większe raczej nie. Studiowałem tam na instytucie angielskim (od tego roku wyodrębnił się z niego Wydział Anglistyki – z uwagi, że był tak wielki, bo od lat UAM szczyci się przecież najlepszą anglistyką w Polsce), ale zrezygnowałem. Nie podobało mi się to, kompletnie się źle czułem, instytut nieprzychylny dla studenta, chociaż trzeba przyznać że poukładany. Tak mocno, że aż było sztywno.

        Instytut Filologii Romańskiej jest inny, mniej poukładany, chaotyczny, ale to mi się podoba 🙂 Nie spotkałem praktycznie żadnych problemów w tym roku, a ta chaotyczność przejawia się w tym, że np. egzamin końcowy może się rozpocząć z pół godziny później, bo wykładowcy nie przygotowali sali, krzeseł itp. Jest luzik (na anglistyce, były takie protokoły, że 30 minut przed rozpoczęciem już musiałeś siedzieć na sali z wylosowanym numerkiem (sic!)).

        Także ja tam polecam.

        A to widzisz, nie tylko skandynawskie. Chociaż one się rzucają w oczy, bo są najbardziej obleganymi kierunkami na UAM. W tym roku w ogóle jest znowu fil. szwedzka – królowa oblegania 😀

        A w ogóle, to jakie w końcu obstawiasz kierunki dla siebie i w jakich miastach?

      • Adam pisze:

        Dzieki za szybka odpowiedz 🙂

        Hmm, czyli dla znajacych jezyki romanske (w tym francuski) jest ciezko z praca? Przyznam, ze jakis szczegolnych badan nie robilem, popytalem tylko wsrod znajomych – a oni jednoglosnie mowia – skandynawskie jezyki albo chinski 😉

        Lacinka, oczywiscie, obowiazkowa? Ile godzin w tygodniu?

        Ja jeszcze ~2 lata temu chcialem isc na anglistyke, na UAM wlasnie, ale potem stwierdzilem, ze za duzo ludzi zna angielski (fakt, ze tu tez trzeba rozroznic tych, co go znaja, a tych, co go znaja b. dobrze :P) i trzeba poszukac czegos innego.

        Hmm, takiej nadgorliwosci jaka opisujesz spodziewalbym sie raczej na germanistyce 😉

        Kierunki – zastanawiam sie nad tym ciagle – dlatego przede wszystkim zalozylem ten blog 😀
        Chinski, jezyki skandynawskie i romanski (tylko nie wiem jaki dokladnie) – nad tym sie zastanawiam. Poza tym, mysle tez o lingwistyce stosowanej, tylko np. UAMowska przeraza mnie wykladami po niemiecku (sic!)

        Z francuskim np. jest zabawnie, bo znajomi mi mowia (rowniez, lektorka na kursie, gdzie przygotowywalem sie na CAE), ze francuski nie jest taki dochodowy, jak np. wloski czy portugalski. A mnie sie cholernie podoba, o czym swiadczy np. zalinkowana w notce piosenka 😉 Nie znam ni w zab, oprocz paru slow, lubie go sluchac, ale watpie, czy to by wystarczylo na studiowanie go 3 lata 😉
        Natomiast reszty romanskich nie znam w ogole (oprocz paru zwrotow z wloskiego dzieki serii Assassin’s Creed ;)), a ze slyszenia nie podobaja mi sie tak, jak francuski 😀

        A miasta, Poznan, Gdansk, Torun. Z nastawieniem jednak na Poznan, bo najbardziej mi sie podoba i najlepiej z ww. go znam 😛

      • Flack pisze:

        Czy dla znających język francuski jest ciężko z pracą? Nie, a raczej – nie wiem. Chodzi mi o to, że Ci, co zdecydowali się po francuskich studiach zostać na uczelni mają teraz gorszy okres, bo niewiele jest chętnych na ten język. Wszyscy lecą na hiszpański

        Słuchaj, przede wszystkim musisz zadać sobie pytanie czy chcesz wyżyć na samym języku, czy też on ma być elementem w przyszłej pracy. Ja rozumiem, że 100 razy może się Twoja wizja zmienić, że najpierw będziesz chciał być tłumaczem, a potem wylądujesz zupełnie gdzie indziej, gdzie języka co najwyżej będziesz czasem używał. Ale tak czy inaczej ukierunkować się warto.

        Jeśli np. chciałbyś skierować się na tłumaczenia z języka francuskiego to nie sądzę żeby było tak źle, zwłaszcza jeśli Ci się on podoba. Na uczenie się go obecnie jest może mniej chętnych, ale tłumaczenia są bardzo potrzebne. Spójrz ile jest chociażby firm farmaceutycznych z Francji i francuskiej Kanady – masz do tłumaczeń miliony produktów u tysięcy różnych firm, które tłumaczy właśnie do tego celu zatrudniają (ulotki, opakowania, składy). Wystarczy przysiąść przez parę lat studiów, postarać się, pouczyć i taką pracę zdobędziesz. Pomogłoby Ci w takiej sytuacji ukierunkowanie się na tłumaczenia medyczne. Chodzi o to, że każdy tłumacz musi mieć jakiś zakres/tematykę swoich działań (najlepiej poświadczonych jakimś małym dyplomem z danego zakresu), np. tłumaczysz rzeczy medyczne, techniczne, itd. Ale o kierunkowaniu się później, najpierw trzeba poznać język 😛 Ale wspominam o tym, bo jak już mówiłem, z doświadczenia wiem, że należy tworzyć wizję siebie w przyszłości, nawet jeśli może się ona całkowicie zmienić.

        Ja miałem łacinę raz w tygodniu, na francuskim jest tak samo. Łacina jest piękna jeśli uczysz się jej sam. Dla mnie to królowa języków. Przynajmniej europejskich. Na studiach jednak (każdych, może oprócz tych w Warszawie) łacina jest tylko do zdania. Bo oni nie uczą jej ciekawie. To co z nią robią jest masakrą. Pierwsza lekcja to nie jest; „cześć” „jak masz na imię”. To jest: „wykuj 12 końcówek pierwszej deklinacji i 8 sentencji na następne zajęcia”. Dopóki łacina nie będzie uczona jak żywy język, a tylko żebyś umiał tłumaczyć suchy tekst, dopóty będzie nudna i tak jest i tutaj, nie ma się co oszukiwać.

        Jeśli chodzi o miasto, zgadzam się z Tobą. Toruń jest mały, znajomy po licencjacie w Poznaniu rozpoczął tam nowe studia – fajne miasto, ale małe, nie nadaje się do studiowania języków. O Gdańsku niestety nic nie wiem jeśli chodzi o języki. A Poznań… hmm.. miasta nigdy nie lubiłem – przyznam się. Jestem z Pomorza Zachodniego, gdzie jest Szczecin otoczony trzema ogromnymi puszczami, o szerokich (pohitlerowskich), defiladowych a la paryskich alejach i Poznań zawsze był dla mnie mały, ciasny (tragicznie się tu jeździ samochodem) i taki ponury. Ale się przyzwyczaiłem i jeśli chodzi o studiowanie to jest fajnie, choć żyć bym tu nie chciał. Słyszałem, że do Wrocławia się np. nie umywa, no ale co zrobić 😛 Powiem tak: Poznań ma świetną reklamę. Potrafi się zareklamować tak dobrze, choć w rzeczywistości nie ma aż tak wiele do zaoferowania 🙂 Ale reklama w takim wypadku spełnia swoje zadanie, trzeba mu to przyznać. Tak czy inaczej, dla mnie stało się całkiem przystępnym i przyjemnym miastem.

        I teraz najważniejsze – kierunek studiów. Najpierw jeszcze raz romańskie, bo większości z największych z nich się uczę, więc w tym siedzę niejako po uszy (o lingwistyce nie wiem niestety totalnie nic).
        Włoski.. ahh Assasin’s Creed: „a presto Ezio”, „requiescat in pace”, „aspeta!” – to brzmi 😀
        Włoski jest jednak z nich najbardziej hobbystyczny. Dlaczego? A to dlatego chociażby, że poza Italią nigdzie z niego nie skorzystasz. Wystarczy spojrzeć na francuski (Francja, Belgia, Szwajcaria, Kanada, Nowa Kaledonia i inne pierdoły), portugalski (Portugalia – tam akurat nędza, Brazylia – mega-szybko rozwijająca się gospodarka, Angola, Mozambik i inne pierdy), hiszpański (Hiszpania, Chile – obecnie najbogatszy kraj Ameryki Południowej, Meksyk – na drugim miejscu w Ameryce Łacińskiej pod względem zamożności, i w zasadzie cała pozostała Ameryka Łacińska to hiszpański). A włoski? No cóż włoski… to Włochy i nic więcej 🙂 Oczywiście to nie jest tak, że ja włoski odradzam. O nie, nie! Tak naprawdę to w tym roku składam na niego papiery i biorę go jako drugi kierunek 😀 więc może się spotkamy 😛 To jest bądź co bądź język Unii Europejskiej, bardzo ważny w Europie. Ale warto też spojrzeć nie tak europocentrycznie, jak przywykliśmy na tym kontynencie, lecz o wiele dalej. Nigdy nie wiesz gdzie Cię poniesie, lub raczej skąd przypłyną do Ciebie pieniądze 😉

        Lecimy dalej: chiński mówisz. Jak mówisz, że chiński to już nie patrzysz europocentrycznie – to się chwali. Rozumiem, że jak o nim myślisz to zdajesz sobie sprawę czym on jest 😀 To nie jest japoński. Gramatyka prostacka, ale tysiące znaków i tony sprawiają, że potrzebujesz 10-15 lat na opanowanie go dobrze. Wiem z pierwszej ręki, gdyż mój kuzyn pracuje od dobrych paru lat w Shanghaju dla Philipsa. Ale jak już go opanujesz… o chłopie – wyżyjesz na samym języku zapewniam Cię 🙂 Jeśli się dostaniesz i jesteś fascynatem – naprawdę warto, na maxa.

        Jak już jesteśmy w Azji… nie myślałeś o koreańskim? Nie proponuje japońskiego, bo tego jest przesyt i lepiej tego kijem nie dotykać. Ale koreański jest praktycznie tak dobry jak chiński. Znajoma studiuje i jej koleżankom (właśnie skończyły licencjat) w trakcie trzeciego roku koreańska firma Samsung zaproponowała pracę we Wronkach pod Poznaniem. Tam mają bowiem siedzibę. Także jest duże zapotrzebowanie. A ładny to język, grama zabójcza, ale ładny 🙂 Erasmus jest w Seulu, także fajnie, kawał świata można poznać 😀

        Skandynawskie – jeżeli Cię interesują – BIERZ! Bierz, po tym kasa jest na pewno 🙂 Oczywiście zależy jakie języki. Statystyki nie kłamią – najlepszy jest szwedzki i norweski, bezsprzecznie. Duński… znajoma studiuje, mówi że brzydki i nie chcę się go uczyć, a pracę widać średnio. To już druga osoba, która powiedziała mi, że duński słabo, więc nie wiem.. Jeśli nie podoba Ci się niemiecki, to duński w ogóle Cię nie weźmie, w takim wypadku go nie bierz.
        Norweski jest chyba z tego wszystkiego najlepszy. Mówią, że najładniejszy i teraz najbardziej go potrzeba na rynku (choć musisz patrzeć na to, że rynek się zmienia). Ale w tym roku na UAMie mamy szwedzki. Mi się on też podoba, bo ma 2 tony. Przez to jest taki melodyjny, że jak go słyszę to praktycznie jakby śpiewali 😀 Do tego grama prostacka. Prostsza od angielskiego (nawet trzecia forma czasowników się nie odmienia; w angielskim chociaż jest: have, have, HAS – w szwedzkim już nawet tego nie ma). Z tym że nie wiem jak Twoja matura – bądź co bądź to najbardziej oblegany kierunek na UAM od wielu lat. Ja bym się nie dostał, ale ja byłem z matury kiepski 😛

        I co Ci tu doradzić. Musisz pomyśleć, a jeśli nie wiesz, to postarać się przemyśleć, w który język byś się naprawdę wciągnął. Bo tu nie ma samego języka, jest historia, literatura i inne gówna. Nie możesz traktować przyszłego języka jako narzędzie, nawet jeśli ładne (tak miałem z angielskim), bo nie wytrwasz. Musisz do niego zapałać pasją, musi Cię interesować, musisz np. szukać skąd dane słowo się wzięło, jaka jest jego historia – rozumiesz. Będziesz językoznawcą po tych studiach, musisz się językiem interesować, żeby przetrwać zapychacze, na które nie zawsze będziesz chciał uczęszczać 😉 Ja rozumiem, że możesz tego nie wiedzieć. Na portugalski też szedłem czysty – zupełnie nie miałem z nim styku, więc to była loteria. Dlatego chociaż przewidzieć się postaraj. Np. ten chiński – to totalnie inna kultura, inna historia, inna mentalność i wiele trudności. To wszystko jest ogromnie pasjonujące, sam bym to poznał, ale żeby to zrozumieć potrzebujesz wielu lat i dużo pracy. Zapewni Ci również spokojny byt, ale musisz się zastanowić czy będziesz gotowy włożyć w to całego siebie. Bo bez tego się nie uda.

        Pozdrawiam!
        W razie czego pytaj 😉

      • Adam pisze:

        Duzo czytania, przeczytam, przetrawie i napisze odpowiedz 😉

        Thanks for feedback! 😀

  4. CardamomTea pisze:

    Ja nie słyszałam,żeby się skarżyły dziewczyny na francuski. Ciekawe. Jeśli jesteś już zarejestrowany na stronie UAMu jako kandydat, to wejdź na forum rekrutacyjne, wątek filologii francuskiej już jest. Tam możesz podpytać ludzi, którzy już studiują.

  5. Adam, litości! Przecież mnie tu z zazdrości skręci i umrę i będziesz mnie miał na sumieniu 😛

    • Adam pisze:

      Spoko, ja na razie sobie glosno mysle. A o tym, czy sie dostane zadecyduje aneks 😉
      Ale, podobno 1/5 maturzystow nie zdala, z czego 7% z wiecej, niz 1 przedmiotu. Dla mnie to w sumie nawet lepiej 😀

  6. CardamomTea pisze:

    Co do twojego komentarza nr. anglistyki. Mam koleżankę, która robi doktorat na anglistyce, przy czym, zna chyba dodatkowo z dwa albo trzy języki (niemiecki, niderlandzki i jeszcze jakiś, chyba francuski?). Jest tłumaczem. Rozmawiałam z nią i powiedziała mi, że mimo popularności angielskiego i tak 99% tłumaczeń ma właśnie z tego języka. Z kolei jedna z naszych wykładowczyń mówiła mi, że jej koleżanka jest po rosyjsko-angielskiej i jak na razie w życiu przydał się jej tylko angielski.

    Tak więc dla mnie, królem języków, mimo konkurencji, jest nadal angielski. Powoli wyłaniać zacznie się chiński. Jeśli mieszkasz na zachodzie Polski, to może być niemiecki. Francuski jako język UE też może być. Natomiast mimo wszystko dobrych anglistów nigdy dość, szczególnie jeśli wyspecjalizujesz się w jakiejś konkretnej dziedzinie angielskiego.

    Ja zmieniam kierunek studiów i idę na angielski. Zastanawiam się dodatkowo nad romanistyką lub zaoczną rusycystyką (bo szkoda nie dokończyć nauki, gdy już zaczęłam). Gdybym miała wystarczającą ilość punktów, nie ma bata, żebym nie szła na sinologię. Ale cóż 😦

    • Adam pisze:

      Z angielskiego, na jaki jezyk? Polski? Niemiecki? Niderlandzki? 🙂

      Moja nauczycielka, u ktorej robilem kurs CAE, mowila, ze sam angielski, to malo. I ze ze skandynawskich da sie wyzyc – ma kolezanke, ktora jest tlum. przysieglym dunskiego i nie moze sie odpedzic od zlecen 😉

      Angielskiego bede sie dalej sam uczyc, moze kiedys pojde na anglistyke, ale na pierwszy raz wole studia, ktore przygotuja mnie do innego jezyka 😀

      Ale nie zmieniasz miasta? 🙂 Nie myslalas o poprawie matury? 😉

      Zdravim!

      • CardamomTea pisze:

        Nie, nie zmieniam miasta. Myślałam o poprawie matury, ale jak idziesz na studia, to już nie ma praktycznie czasu na naukę na poprawę.

        Do zobaczenia! Może miniemy się na korytarzu, donosząc dokumenty 😉

  7. CardamomTEa pisze:

    I jak tam, jaka decyzja :)?


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s